numer 1/2018




W. Andrzej Bajeński, Władysław Dwulat

Reprezentowaliśmy ewangeliczną Polskę


Nigdy nie sądziłem, że będzie nam dane osobiście żegnać Sługę Bożego, określanego jako pastor Ameryki, ewangelista wszech czasów, ambasador Chrystusa, doradca prezydentów, przyjaciel koronowanych głów...

Uroczystości pożegnalne trwały ponad tydzień. Żegnali najbliżsi, żegnali sąsiedzi z Karoliny, żegnali na waszyngtońskim Kapitolu wielcy z obecnym i byłymi prezydentami na czele, żegnali politycy, ludzie mediów i zwyczajni obywatele, żegnali naśladowcy Chrystusa różnych wyznań. Na koniec w rodzinnym mieście Charlotte, tuż obok domu w którym się wychował i Biblioteki (muzeum) upamiętniającej Jego życie i służbę, w asyście kilkudziesięciu wozów transmisyjnych stacji telewizyjnych i zastępu ludzi mediów, pod bacznym okiem setek policjantów i służb specjalnych, w obecności ponad dwóch tysięcy zgromadzonych z całego świata, często bardzo zaszczytnie znanych, sławnych gości-przyjaciół Zmarłego, na uroczystym nabożeństwie został pożegnany, a następnie już tylko w gronie najbliższych pochowany tuż obok ukochanej żony Ruth. Z ukochanej księgi Billy'ego Grahama - z Biblii - wiemy, że ich prochy będą spoczywały tu, aż do momentu, gdy zabrzmi Boża trąba zwiastująca chwalebny powrót Chrystusa Pana i wtedy„najpierw powstaną Ci, którzy zasnęli w Chrystusie”.

Uroczystość pogrzebowa trwała w sumie kilka godzin, ale samo nabożeństwo niewiele ponad półtorej godziny. Usłyszeliśmy kilkuminutowe poruszające, a czasem nawet wesołe, wspomnienia-opowieści najbliższych: najpierw młodszej siostry, a potem pięciorga dzieci. Były też krótkie oficjalne przesłania, modlitwy i pieśni. To było niezwykłe wspólne dziękczynienie za życie i służbę tego wielkiego Sługi Bożego. Zakończył je syn Franklin Graham, prezentując przesłanie Ewangelii w takim stylu, jak Jego ojciec zwiastował ją w minionych ośmiu dekadach.

Bardzo pięknym elementem było zakończenie tego nabożeństwa. Przy dźwiękach chrześcijańskiego hymnu „Cudowna Boża łaska” w wykonaniu szkockiego dudziarza, skromna sosnowa trumna została wyprowadzona w orszaku rodziny oraz najbliższych przyjaciół i współpracowników. Cichnące z każdą chwilą dźwięki szkockich dud przepięknie symbolizowały oddalanie się z pola widzenia żegnanej przeszłości.

Wyjeżdżaliśmy z Charlotte ubogaceni i wdzięczni Bogu za Billy'ego Grahama i Jego służbę. Dumni, że dane nam było reprezentować ewangeliczną Polskę. Zachęceni i zdeterminowani do kontynuowania służby nauczania i zwiastowania Ewangelii.

Dziękujemy przyjaciołom, którzy nas wspierali modlitwami, oraz tym, którzy pomogli sfinansować tę podróż na pożegnanie Billy'ego Grahama.

W Chrystusie bracia, w Kościele pastorzy
W. ANDRZEJ BAJEŃSKI I WŁADYSŁAW DWULAT
słudzy Jezusa Chrystusa

Copyright © Słowo i Życie 2018